Bańki są bardzo pomocne w leczeniu i profilaktyce, ale jeśli zrazimy do nich dziecko, to na długie lata pozbawimy się tej cudownej metody.
Dlatego najpierw trzeba zacząć „przygodę z bańkami” a dopiero potem używać ich jako remedium na przeziębienia.
Postanowiłam podzielić się doświadczeniami z mojej praktyki.
Myślałam, że zmieszczę się w kilku zdaniach, ale wyszedł niemalże esej ![]()
KROK PIERWSZY – ZASYSANIE NIE BOLI.
Mechanizm działania bańki jest bardzo prosty – TO ZASYSANIE.
I ten efekt najłatwiej pokazać dziecku używając baniek sylikonowych lub innych bezogniowych zaciąganych tłokiem lub pistoletem. Wersja z pistoletem zawsze robi wrażenie na dzieciach. Najprostszy zestaw baniek plastikowych z pistoletem można kupić na allegro za max 30 zł i potraktować to jako zabawkę interaktywną
Dziecko będzie naszym domowym lekarzem – postawi bańki i mamie i tacie i sobie ( np. na nóżkach ).
Mój syn uwielbia małe sylikonowa bańki stożkowe, których używam do masażu twarzy. Zassysa sobie je na czole, by być jak jednorożec lub na czubku nosa, by być jak Pinokio.
DRUGI KROK – OSWOJENIE Z OGNIEM.
To czego się najbardziej obawiamy przy stawianiu baniek to poparzenie. Tego boją się i dzieci i dorośli.
Ogień ciekawi dzieci, ale ze względu na różne przyczyny społeczno-kulturowe nie mają okazji poznać jego właściwości i natury. Ponieważ, my dorośli często od małego straszymy dzieci ogniem, niepozwalająca im zbyt blisko podchodzić do ogniska, kominka a nawet świeczki. Robimy to, by uchronić je przed poparzeniem. Ale w szerszym kontekście na długie lata zaszczepiamy im lęk przed ogniem.
Wielu pedagogów podkreślą również, że nawet szkolne treści edukacyjne w temacie ognia są bardzo ograniczone. Dzieci poznają ogień tylko w kontekście pracy strażaka czy niebezpieczeństw z nim związanych.
Energia OGNIA jest magnetyczna, stymulująca i transformująca. Nic dziwnego, że naturalnie ciągnie dzieci do ognia. Nie ma chyba dziecka, które nie uwielbiałoby zapalania i zdmuchiwania świeczki ![]()
Polecam różne zabawy sensoryczne i doświadczenia pokazujące naturę ognia – zapalanie i dmuchanie świeczek, obserwowanie ognia w sytuacji gdy odetniemy tlen ( nakładając słoik na teelight), etc.
TRZECI KROK – ZABAWA
Przygodę z bańkami zacznijmy kiedy dziecko jest zdrowe. Ono ma wtedy więcej cierpliwości i otwartości na nowe. A my mniej stresu, że się nie uda i że trzeba będzie znów podać antybiotyk. Zacznijmy od stawiania jednaj /dwóch baniek na nóżce. Gdy zabawa spodoba się dziecku, możemy zaproponować bańkę na brzuszku a potem na plecach. Wszelki porównania, że dziecko będzie wyglądać jak biedroneczka lub łaciaty dynozaur są czasami pomocne.
I jeszcze kilka technicznych kwestii, już co do samego procesu stawiania baniek:
Ja jestem zwolennikiem stawiania dzieciom baniek w pozycji siedzącej, ma ona wiele plusów:
łatwiej o cierpliwość małego pacjenta. Dla wielu dzieci ( ale i dorosłych ) jest to pozycja mało komfortowa psychologicznie – to pozycja bezradności i bezbronności. Każdy przejaw ciekawości to ruch główką ( a nawet podnoszenie się), by zobaczyć co się dzieje za plecami. Każdy ruch to napięcie mięśni szyi / pleców a to może skutkować odsysaniem się baniek.
łatwiej skupić / odwrócić uwagę dając do ręki zabawkę, książeczkę lub puszczając bajkę w telefonie /tablecie ( choć nie jestem fanem tych urządzeń, to są to najlepsze hipnotyzery na czas zabiegu )
w tej pozycji mamy symetryczny obraz pleców, w przeciwieństwie do pozycji leżącej, gdzie główka jest zawsze przekręcona na jedną stronę, co powoduje dodatkowe napięcie mięśni szyi / karku i w tym miejscu postawienie bańki może być trudniejsze lub bardziej odczuwalne. Trudniej też postawić bańki na szczytach ramion.
łopatki potrafią zmieniać swoją pozycję w zależności od ułożenia rąk. W pozycji leżącej, gdy dziecko układa rączki pod główką, łopatki się unoszą i jest dodatkowe napięcie górnych mieści. Leżąc lepiej jest ułożyć ręce wzdłuż ciała.
W pozycji siedzącej ułożenie łopatek jest najbardziej naturalne. A ich zdolność ruchomości możemy dodatkowo wykorzystać – gdy damy dziecku misia / ulubioną maskotkę czy nawet poduszkę do przytulenia, to plecy delikatnie się zaokrąglają i powiększa się przestrzeń między kręgosłupem a łopatkami. Wówczas łatwiej postawić bańkę, zmieścić się z nią na strukturze mięśniowej ( mięśnie wzdłuż kręgosłupa ) bez wchodzenia na struktury kostne kręgosłupa i łopatki. Co jest dużym plusem zwłaszcza gdy mamy standardowy rozmiar baniek a dziecko jest małe lub większe ale bardzo szczupłe.
*** stawianie baniek na strukturach kostnych i chrzęstnych nie jest wskazane u małych dzieci do 1 roku życia, ze względu na to, że są one jeszcze dość miękkie.
*** u starszych dzieci nie jest przeciwwskazaniem, ale postawienie bańki w takim miejscu jest mniej przyjemne, skóra bardziej ciągnie ( bo jest tam mniej wyściółki tłuszczowej ) i łatwiej o bolesne odczuwanie, co może zrazić małego pacjenta.
w pozycji siedzącej ważne jest by zabezpieczyć włosy – najlepiej założyć czapeczkę.
Powodzenia ![]()
A jeśli chcesz pogłębić swoją wiedzę w stawianiu baniek, poznać różne techniki, schematy aplikacji, etc. to zapraszamy na warsztaty.
Warsztaty są otwarte dla wszystkich zainteresowanych naturalnymi metodami wspierania zdrowia:
masażystów, ratowników medycznych, joginów, aromaterapeutów oraz wszystkich, którzy chcą wzmocnić odporność swoją i bliskich.
⸻
Informacje organizacyjne:
23 listopada 2025 (sobota), godz. 10:00–15:00
Młyn Kulturalny, Aleja Wojska Polskiego 37, Budry
Koszt udziału: 250 zł / os.
Zadatek: 100 zł (warunek rezerwacji miejsca)
Liczba miejsc ograniczona (ok. 10 osób).
Zapisy:
Menadżer Młyna Kulturalnego
Karolina Oliszewicz
+48 603 326 507
Pytania: mlynkulturalny@budry.pl


